EnglishEN|PolskiPL
Jak obniżyć opłaty

Spór o OZE nie obniży rachunku. Liczy się to, co zrobisz jutro o 13:00

Dyskusje o tym, czy OZE pomaga czy szkodzi, potrafią być ciekawe — ale po tygodniu wymiany argumentów nikt z dyskutantów nie ma niższego rachunku. Bo to w istocie dwie różne rozmowy.

Dwie rozmowy, które się myli

Pierwsza dotyczy tego, jak system energetyczny powinien wyglądać: czy dalej wydobywać węgiel, kto ma płacić za bilansowanie, dokąd zmierza transformacja. Ważna rozmowa — tylko że rozstrzygnie się gdzie indziej niż w komentarzach i w perspektywie wielu lat.

Druga dotyczy tego, co zrobić z profilem zużycia, który mam jutro o 13:00. I to jest rozmowa energy managera.

Bo od energy managera nikt nie oczekuje racji. Oczekuje pragmatyzmu. A tu robi się nieprzyjemnie, bo pragmatyzm nie ma dziś jednego kierunku.

Dwa sprzeczne sygnały na jednej fakturze

Na tej samej fakturze siedzą dwa sygnały, które mówią coś przeciwnego. Ceny SPOT i taryfy dynamiczne mówią: bierz w południe, kiedy świeci słońce, bo wtedy energia jest zwykle najtańsza. Opłata mocowa mówi: nie bierz między 7:00 a 22:00 w dni robocze, bo tam naliczam mnożnik — czyli dokładnie wtedy, kiedy świeci słońce.

Opłata mocowa została zaprojektowana w erze sprzed 20 GW fotowoltaiki i de facto karze za pobór wtedy, gdy z punktu widzenia systemu ten pobór jest pożądany. I to się szybko nie zmieni. Można się tym oburzać — można nawet mieć rację. Faktura i tak przyjdzie.

Liczy się koszt łączny, godzina po godzinie

Zostaje więc liczenie kosztu łącznego: energia i wszystkie opłaty, godzina po godzinie. Nie jeden składnik w oderwaniu od reszty — bo wtedy optymalizacja jednej pozycji podnosi drugą.

Tego nie da się zrobić arkuszem ani poranną odprawą. Optimum przesuwa się z pogodą i z sezonem, i każdego dnia leży gdzie indziej.

Firma, która potrafi za nim nadążyć, na tym bałaganie zarabia. Firma, która nie potrafi, za niego dopłaca. Trzeciej opcji nie ma.

Nie „czy transformacja ma sens", tylko „jak nadążyć"

W godzinach biurowych nie chodzi o to, czy transformacja ma sens. Chodzi o to, żeby nadążać za przesuwającym się optimum — samodzielnie, codziennie, bez porannych narad. Spór pod postem skończy się lada dzień. Sprzeczność w taryfie zostanie.

Spór o kształt transformacji rozstrzygnie się za lata, gdzie indziej; energy managera obchodzi profil na jutro o 13:00. A na fakturze sygnały są sprzeczne (SPOT vs opłata mocowa), więc liczy się koszt łączny godzina po godzinie — kto za nim nadąża, zarabia, kto nie, dopłaca.

Jak to rozwiązujemy

Percee jako system klasy EMOS liczy koszt łączny — energię i wszystkie opłaty, godzina po godzinie — i na tej podstawie steruje profilem obiektu: widzi ceny, pasma i pobór, decyduje, wykonuje i weryfikuje efekt, codziennie i bez przypominania. Dzięki temu firma nadąża za przesuwającym się optimum, zamiast dopłacać do sprzeczności w taryfach — co u klientów Solweny złożyło się na ponad 50 mln zł udokumentowanych oszczędności przy ponad 50 wdrożeniach.

Zobacz, jak działa Percee →
Jak obniżyć opłaty

Więcej w tym temacie