top of page

Dwie umowy na jednym przyłączu: co dla logistyki/dystrybucji zmieniła nowelizacja Prawa energetycznego z 30 kwietnia

  • 1 dzień temu
  • 3 minut(y) czytania

Dwie umowy na jednym przyłączu

Magazyn logistyczny lub centrum dystrybucyjne ma na ogół jedno przyłącze, na którym ma jedną umowę na sprzedaż energii. Od 30 kwietnia 2026 może mieć dwie.


Wystarczyło jedno zdanie w nowelizacji Prawa energetycznego. Tyle, że większość komentarzy poszła w stronę gospodarstw domowych: pompy ciepła, taryfa antysmogowa, fotowoltaika na działce. Tę zmianę, która akurat dla obiektów logistycznych w naszej ocenie jest bardzo ciekawa zauważyli na razie nieliczni.


A zmiana jest spora. Pierwszy raz da się prosto rozdzielić urządzenia w obiekcie na takie, które mają sens na cenach dynamicznych, i takie, które muszą zostać na stabilnej cenie. Bez ruszania przyłącza, bez nowych warunków przyłączeniowych.


Co to zmienia w praktyce

W magazynie obciążenia dzielą się na dwie grupy.


Pierwsza: te, które idą rytmem operacji. Oświetlenie hali, IT, automatyka magazynowa, większość chłodnictwa towarowego. Tych nie da się ruszyć, bo procesy są na pierwszym miejscu.


Druga: te z wyraźną bezwładnością. Centrale wentylacyjne, ogrzewanie elektryczne tam gdzie jest, ładowanie floty pojazdów elektrycznych. Każde z tych urządzeń można uruchamiać w okienku godzin korzystnych dla budżetu, byleby pełniło swoją funkcję w bilansie dobowym i komforcie pracowników.


Do tej pory nie było wyboru: całość rozliczała się po jednej cenie. Taryfa stabilna oznaczała przewidywalność, ale ucinała korzyść z ujemnych cen w południe. Taryfa dynamiczna oznaczała ekspozycję wszystkich urządzeń na to samo wahanie, w tym tych, których ruszyć nie wolno.


Nowelizacja kończy ten kompromis. Można podpisać drugą umowę sprzedaży, dla wybranego obwodu, z innym sprzedawcą i inną taryfą.


Wymóg techniczny: galwaniczne odłączenie

Mechanizm ma jeden warunek. Dwa liczniki muszą obsługiwać dwa fizycznie odrębne obwody. Bez mostka, bez zasilania jednego urządzenia z obu układów jednocześnie. Jest to oczywiste wymaganie techniczne: operator musi wiedzieć bez żadnej wątpliwości skąd idzie każdy "kwant kilowatogodziny".


Czyli: przed wdrożeniem ktoś musi przejść z planem instalacji w ręku po rozdzielnicach i powiedzieć, co idzie pod "umowę A", a co pod "umowę B".


To projekt elektryczny, nie księgowy.


Elastyczność: przepinanie urządzeń między umowami

Galwaniczne odłączenie brzmi sztywno. Ale operacyjnie wcale takie nie jest.


Konkretne urządzenie można fizycznie przepinać między umowami w zależności od warunków rynkowych. Centralę wentylacyjną podpiętą domyślnie do umowy dynamicznej można przełączyć na stabilną, kiedy ceny godzinowe w danym tygodniu są dla tego urządzenia zbyt wysokie. I odwrotnie: urządzenie pracujące standardowo na taryfie stabilnej można w okresach niskich cen rynkowych przerzucić pod dynamikę. Jedyny warunek, to że nigdy, nawet teoretycznie, centralna nie może być w dwóch obwodach równocześnie.


Sprzęt do tego jest banalny i tani. Przełącznik w rozdzielnicy plus lokalne sterowanie. Można też dorzucić prostą automatykę, która rozpoznaje sygnał o cenie i przepina samodzielnie.


Wartość nie tkwi w przełączniku. Tkwi w decyzji, kiedy przepiąć.


Tę decyzję może podjąć człowiek raz na kwartał, na podstawie zestawienia z rynku za poprzedni okres. Albo system optymalizacyjny w czasie rzeczywistym, śledzący prognozę cen, harmonogram pracy obiektu i bieżące parametry urządzeń. Większość firm zaczyna od pierwszego. Druga opcja przychodzi w drugiej fazie.


Pułapka: rzetelne liczenie oszczędności

Tu zaczyna się problem, który mało kto liczy do końca.


Każda umowa ma własne komponenty kosztu. Energia czynna, opłaty dystrybucyjne, opłata mocowa, akcyza, opłaty handlowe. Dwie umowy znaczą dwa zestawy opłat stałych, dwa profile rozliczenia opłaty mocowej, dwa rozliczenia odbiorcy końcowego.

Sama różnica między ceną stabilną a średnią ceną dynamiczną w danym roku nie wystarczy. Trzeba policzyć łączny koszt obu konfiguracji, przed wdrożeniem i po, z uwzględnieniem wszystkich składników.


Opłata mocowa wymaga tu szczególnej uwagi. Rozliczana jest na podstawie profilu poboru w godzinach szczytowych, a podział na dwie umowy zmienia ten profil dla każdej z nich osobno. Może się okazać, że oszczędność na energii czynnej zjada wzrost opłaty mocowej. Może być odwrotnie. Liczyć trzeba dokładnie.


Stawka opłaty mocowej dla biznesu w 2026 jest o 55% wyższa niż rok temu. Błąd w rachunku kosztuje dziś realnie więcej niż w 2025.


W Percee uruchomiliśmy dedykowany moduł, który liczy te konfiguracje. Łączny koszt dwóch umów, wszystkie składniki cenowe, profile opłaty mocowej dla każdego obwodu osobno, scenariusze przepinania urządzeń. Wynik to konkretna liczba, nie ogólnik.

Idziemy dalej niż sam rachunek. Część elektryczna (przegląd rozdzielnic, plan podziału zasilania) i formalna (umowy ze sprzedawcami, koordynacja z operatorem sieci) wchodzą w zakres projektu. Jeden zespół, jeden harmonogram, jeden punkt kontaktu.


Korzyść jest realna. Rachunek można już policzyć.

 
 

ul. Nowy Świat 42/44
80-299 Gdańsk

hello@solwena.com

Zapisz się do naszego newslettera

Śledź nas na linkedin:

  • LinkedIn

© 2025 Solwena. Percee jest zastrzeżonym znakiem towarowym.

bottom of page